
Elżbieta Batory to postać legendarna. Żyła na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku w Czachticach, na Słowacji, która to miejscowość kiedyś leżała na terenie Korony Węgierskiej. Postać mityczna? Postać legendarna? Tutaj prawda miesza się z fikcją. Elżbietę wcześnie wydano za mąż. Jej mąż był ciągle nieobecny na zamku, a Krwawa Hrabina nudziła się bardzo. Na jej dworze służyła Dorothea - czarownica, która wkrótce zapoznała Hrabinę z czarną magią. Bowiem pewnego dnia, Elżbieta zauważyła po spoliczkowaniu pewnej służki, że krew tejże na jej policzku odmładza zmarszczki! Postanowiła więc założyć szkołę dla dziewcząt z dobrych domów na swoim zamku. Horrorów nie oglądam, ale to, co wieść gminna niosła, przyprawia o mdłości. Lista jej ofiar jest porażająca. Jednak - uważnie trzeba podchodzić do tej postaci. Bowiem ponoć Elżbieta była ofiarą Habsburgów. Tak się teraz uważa. Krwawą Hrabinę zamurowano żywcem w jednej z komnat, zostawiono mały otwór na jedzenie. Była krewną naszego Króla, Stefana Batorego, i w prostej linii ponoć potomkinią słynnego Draka Drakuli - Vlada Tepesa Palownika. Dziś uważa się, że była ofiarą Habsburgów, którzy z ówczesną Koroną Węgier mieli na pieńku.